Szczególnie tych, którzy pomimo wszystkich moich problemów z systematycznością odwiedzają mojego bloga. Jest mi bardzo miło, że wciąż tu zaglądacie, a także chcę Wam bardzo podziękować. Nie będę się dłużej nad tym rozwodzić, więc przejdę do rzeczy.
Jak wiecie z kilku poprzednich postów, nie pisałam tu, ponieważ nie miałam czasu na zrobienie zdjęć. I to wcale nie przez lenia, który we mnie siedzi. Teraz pewnie pomyślicie ,, Zrobić zdjęć nie miała czasu, a szyć - miała ". Jednak żeby zrobić zdjęcia trzeba choć troszkę światła naturalnego. A ja ostatnio posiadałam wolny czas tylko wieczorami.
Dziś wyjątkowo nie będę prezentować ani zabawek, ani sutaszu. W pewnym momencie, kiedy poszłam do pasmanterii, zobaczyłam wełnę czesankową. Jakiś czas temu miałam okazję pracować z tym materiałem i było to miłe artystyczne doświadczenie, więc kupiłam parę kolorów. Wykorzystałam je do zrobienia tej o to broszki. Oprócz wełny użyłam koralików i filcu do podszycia.
Zbliżenie na szczegóły...
I żeby pokazać rozmiar w rzeczywistości fotka na mojej dłoni :)
Podsumowując:
Broszkę robiło mi się przyjemnie, szybko ( ok. 30 minut z podszyciem filcem ) i myślę, że na niej się nie skończy.
To już koniec tego posta, myślę, że jutro też coś napiszę :-)
Pozdrawiam, Natala.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz